Inwazja libertarianizmu!

Wygląda na to, że do idiotycznych wypowiedzi ze strony papieża Franciszka, jak i do krytykowania tych wypowiedzi pozostanie mi przywyknąć, jak do niemal codziennej rutyny.
 
Co tym razem ubzdurał sobie przywódca kościoła katolickiego? Otóż, prosze państwa, jego zdaniem mamy do czynienia z „inwazją” libertarian w kulturze oraz na uniwersytetach.
 
Zdaję sobię sprawę, że po zidentyfikowaniu wrogów, każda grupa przejawia prawdopodobnie tendencję do wzmożonego wykrywania ich wszędzie wokół – nie inaczej jest z doszukiwaniem się przez wolnościowców zdominowania środowisk akademickich i mediów przez lewicowych lub nawet komunistycznych intelektualistów.
 
Przy tym jednak jestem gotów założyć się, że do lewicowych poglądów przyznaje się z pewnością wielokrotnie więcej dziennikarzy, profesorów uniwersyteckich, studentów i polityków, niż do poglądów libertariańskich, nawet, jeśli żadna z tych grup nie dominuje w swoim środowisku. Jeśli więc ktokolwiek bliżej jest „inwazji” to na pewno nie libertarianie.
 
Toteż zabawne wydaje się stwierdzenie Francisza o rzekomej inwazji. Możliwe jest też, że po prostu nie ma on zwyczajnie pojęcia, o czym mówi i utożsamia z „libertarianizmem” wszystkie poglądy inne, od socjaldemokratycznych bądź socjalistycznych. Wówczas jego słowa miałyby sens!
 
Sensu nie mają jednak już jego oskarżenia pod adresem libertarianizmu, który postrzega on jako skrajnie indywidualistyczną filozofię odrzucającą jakąkolwiek koncepcję „dobra wspólnego”, podczas gdy przecież libertarianie wielce cenią sobie najważniejsze „dobro wspólne”: wolność każdego członka wspólnoty!
 
Odrzucenie prawa jednostek do dobrowolnego zrzeszania się i tworzenia wspólnot oraz dobrowolnego angażowania się na rzeczwspólnie cenionych wartości – takich, jak pomoc słabszym, ochrona środowiska czy budowanie tożsamości religijnej – oznacza nic więcej, jak afirmację przymusu i przemocy, bo jeśli nie dobrowolnie, to tylko przymusowo można stworzyć „wspólnotę”.
 
Tyle, że „wspólnota” stworzona przymusowo przy użyciu politycznego terroru jest wspólnotą tylko z nazwy a w praktyce jest więzieniem i karą. O wspólnotach i libertariańskim podejściu do nich pisałem tutaj: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10205799388567147&set=a.10206168044423313&type=3&theater
 
Najbardziej kuriozalnym fragmentem jego wypowiedzi jest jednak ten dotyczący pojęcia indywidualizmu, który pozwolę sobie zacytować wprost:
„individualism (…) leads to the conclusion that everyone has the right to extend himself as far as his abilities allow him even at the cost of the exclusion and marginalization of the more vulnerable majority.”
 
Tymczasem fundamentem libertariańskiego indywidualizmu jest przekonanie, że wolność jednej jednostki sięga tylko tak daleko, jak daleko nie narusza wolności jakiejkolwiek innej jednostki. Jest zatem logiczną sprzecznością sugerowanie, aby indywidualizm – broniąc wolności wszystkich jednostek – mógł prowadzić do naruszenia wolności wspólnot, które składają sie z tych jednostek.
 
Szczęśliwie karykatury i żarty z papieża są dozwolone i nikt nie ucina za nie głów maczetami.
—-
#papież #kolektywizm #indywidualizm #libertarianizm #komunizm #fivequestionsguy
new_pope_1954165
Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Apteki dla aptekarzy, sejm dla debili

Polska jest chyba jedynym krajem na świecie, gdzie wierzy się, że sztuczne, ustawowe zmniejszenie liczby konkurujących ze sobą podmiotów poniżej poziomu który naturalnie wykształcił się na rynku, prowadzi do… poprawy jakości usług i satysfakcji klienta.

W związku z tym należy zapytać: skoro pewne zmniejszenie liczby aptek ma poprawić jakość branży i sprzyjać pacjentom, to dlaczego nie dokonać jeszcze większej centralizacji i monopolizacji? Skoro jedna apteka w promieniu 1 kilometra to lepsze rozwiązanie, niż 2 apteki, to może 1 apteka w promieniu 3 kilometrów to jeszcze lepsze rozwiązanie?

A jeżeli nie, to dlaczego? Wedle jakiej metodologii ustalono, że 2 apteki w promieniu 1 km to za dużo i że takie zagęszczenie szkodzi klientom? Dalej, skoro apteki i tak zatrudniają farmaceutów – jakie sens ma przymus aby farmaceuta był właścicielem lub współwłaścicielem apteki?

Pytania te oczywiście nie znajdują racjonalnej odpowiedzi, gdyż prawo w Polsce stanowią nie ludzie racjonalni i poważni, tylko ogłupiali politycy podatni na podszepty grup interesu.

W tym przypadku łatwo odgadnąć, kto jest beneficjentem tej ustawy: farmaceuci, ze szczególnym naciskiem na tych, którzy są właścicielami już istniejących aptek lub dysponują znacznym kapitałem i gotowi są zainwestować w uruchomienie takiego biznesu, lecz najpierw chcą pozbyć się istniejącej lub potencjalnej konkurencji.

Obawiam się, że w ślad za aptekarzami mogą pójść inne grupy interesu, przedstawiciele innych branż, którzy w awersji PiSu do wolnego rynku dostrzegą szansę dla siebie na polityczne zmonopolizowanie rynku i zacementowanie swoich zysków kosztem reszty społeczeństa.

Bowl_hygeia

Opublikowano Uncategorized | 2 komentarze

Nie wciągajmy dzieci w politykę

Początkowo smutno mi się zrobiło, jak usłyszałem, że ludzie atakowali tę dziewczynkę z plakatu Razem Berlin.
Ale potem doszedłem do wiosku, że wciąganie dzieci w polityke jest wyjątkowo obrzydliwe i taka jest moja odpowiedź:lubianka

Obrazek | Opublikowano by | 1 komentarz

Największa unijna zmowa cenowa

ueWyobraźmy sobie reakcję intelektualistów bądź dziennikarzy na następującą sytuację:
 
Europejska Unia Producentów Butów zmawia się jednogłośnie, aby ustalić jedną, wspólną cenę dla butów wszystkich firm. Stoją za tą zmową szczytne powody, a mianowicie: 1. w przypadku nierównych cen butów, konsumenci kupują zazwyczaj te tańsze, a przez to producenci butów droższych notują spadek sprzedaży i niższe zyski, 2. w skrajnym przypadku najdroższe buty muszą zniknąć z rynku, przez co ich dotychczasowi nabywcy zostaną z niczym! 3. jak wiadomo, tańsze buty są gorszymi butami a więc nie wolno zezwolić aby ktoś nabywał tańsze buty i szkodził swoim stopom oraz własnej elegancji. 4. ponieważ niektórych nie stać na kupno droższych butów, podwyższy się cenę dla tych, których stać, aby dofinansować te buty tym, których nie stać.
 
Wobec istniejącej konkurencji spoza Unii Producentów stosuje się zaś wrogie działania, a uporczywych, złośliwych i niesolidarnych nabywców ich butów zamyka się w więzieniu oraz nalicza im karę w wysokości różnicy w cenie nabywanych przez ostatnie lata butów spoza kartelu a droższych butów z kartelu.
 
Sądzę, że takie postępowanie spotkałoby się z jednogłośnym, stanowczym i bezwzględnym buntem i potępieniem, nie kończyłyby się krzyki o konieczności walki z takim kartelem.
 
Tymczasem jednak o dziwo dokłądnie analogiczny proceder uprawiany jest od lat na naszych oczach, w majestacie „prawa” i rzekomo dla naszego „dobra”, a jest to mianowicie międzynarodowa, europejska zmowa podatkowa przeciwko konkrencji podatkowej i osobom wybierającym te konkurencyjne podatki. Konkurencję podatkową nazywa się mianem „nieuczciwej” zas jej beneficjentów mianem „oszustów” i „przestępców” podatkowych.
Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz