Opodatkować Roboty?

evolutiontoterminationBill Gates sądzi, że roboty muszą zostać opodatkowane. Jest to oczywiście nieprecyzyjne, albo celowo zakłamane wyrażenie, gdyż nie chodzi mu o opodatkowanie robotów, lecz ich właścicieli. Dopóki roboty nie są samoświadomymi jednostkami myślącmi, pozostają bowiem jednie bardzo zaawansowanym kapitałem produkcyjnym. Podatków nie płaci kapitał tylko kapitalista – właściciel tego kapitału.

Jest to o tyle ważna różnica, że mówienie o „opodatkowaniu robotów” odsuwa uwagę społeczeństwa od kwestii własności i przekierowuje ja ku emocjom: wywołuje lęk i niepewność w obliczu nieznanego, jakim jawi się ogółowi wizja zrobotyzowanej gospodarki. A roboty mają w tej wizji stanowić rodzaj „ich” – wroga, zagrożenia, z którym trzeba sobie jakoś poradzić.

W przypadku tej retoryki, roboty niczym nie różnią sie od innego „zagrożenia” dla „naszych” miejsc pracy, czyli od imigrantów zagranicznych. Tak samo, jak oni, mają sie pojawić i zabrać pracę „nam”. Oczywiście to inna odmiana straszenia: neoludystyczna śpiewka przeciwników maszyn parowych w nowoczesnej odsłonie.

Mówienie o robotach a nie o płatnikach podatków (kapitalistach) ułatwia też dyskusję z kapitalistami. Jednak ci ostatni tak łatwo nie dadzą się nabrać, zatem trzeba przywołać inny argment: argument popytowy, który ma przestraszyć także kapitalistów. Na czym on polega?

W skrócie: jeśli kapitaliści zastąpią maszynami wszystkich robotników, to nie będzie miał kto upowac produktów i usług wytwarzanych przez maszyny należące do kapitalistów i kapitaliści zbankrutują.

Jest to oczywiście argument absurdalny, bowiem w rzeczywistości, jeśli ktoś posiadałby roboty, które sa w stanie wszystko wyprodukoać, osiągnałby stan autarkiczny. Nie musiałby szukać „popytu” na produkty swoich maszyn, tylko mógłby po prostu przy ich użyciu produkować tylko i wyłącznie na własne potrzeby.

Oczywiście w rzeczywistości nadal występowałyby korzyści wynikające z wymiany handlowej między właścicielami różnych rodzajów maszyn i zamiast tysięcy właścicieli maszyn żyjących w stanie autarkii jdnostkowej, mielibyśmy społeczność właścicieli wyspecjalizowanych robotów wymieniających się swymi poduktami i usługami dla wzajemnej korzyści.

Troska neoludystów w tej sytuacji nie zostałaby zaspokojona, a wręcz przeciwnie: przy braku argumentów popytowych, nie maja oni już kompletnie nic do zaoferowania kapitalistom. Jedynym argumentem, jaki im pozostaje, jest brutalna przemoc i rewolucja mające na celu odebranie owoców pracy maszyn kapitalistom i rozdanie ich bezrobotnym robotnikom, lub jej nieco łagodniejsza odmiana: opodatkowanie robotów.

Postulat uczynienia szerokich mas rentierami czerpiącymi środki do życia dzięki pracy kapitału – robotów – jest ze wszechmiar słuszny i jest równoznaczny z uwolnieniem mas od przykrości pracy zarobkowej i umożliwieniem ludziom poświęceniu sie ich pasjom i marzeniom.

Jednakże nie można uczynić tego drogą przemocy (czy to w toku krwawej rewolucji czy poprzez opodatkowanie), gdyż przemoc jest w dłuższym okresie nieefektywna i prowadzi do konsumpcji bogactwa a nie jego pomnażania i reprodukcji. Kapitaliści pozbawiani owoców swojej własności pozbawani zostają motywacji dla przedsiębiorczego pomnażania kapitału i wprowadzania innowacji, zaś masy uczone są roszczeniowej postawy i uznania da grabieży jako źródła własnego utrzymania.

Społeczeństwo w którym bezczynny pasożyt czerpie korzyści na równi z uczynnym przedsiębiorcą, to społeczeństwo skazane na zagładę, gdyż wygoda pasożytnictwa nie wymagającego żadnego wysiłku nieuchronnie skłoni większość do wybrania tej drogi życia, a przeciążona grupa producentów nie zdoła wykarmić wszystkich pozostałych, choćby nawet chciała.
—-
#roboty #podatki #Gates #neoludyzm #ekonomia #fivequestionsguy

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Wasalizacja?

Dyslokacja elementów Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej (będę ją dalej okreslał amerykańskim terminem ABCT, gdyż polskie tłumaczenie dziwnie dla mnie brzmi) wzbudziło szereg osobliwych, a niekiedy absurdalnych komentarzy.

Po pierwsze, niektórzy upatrują w tym oznak „wasalizacji” Polski wobec USA¹. Pomijając już dosłowne znaczenie terminu „wasal”², należałoby zatem uznać, że wasalem USA są także: Japonia, Niemcy, Włochy, WIelka Brytania, czy…Turcja. Mało tego: we wszystkich tych państwach stacjonuje wielokrotnie więcej amerykańskich żołnierzy i sprzętu, niż w kraju nadwiślańskim. Zgodnie z tezą o „wasalizacji”, są to zatem partnerzy USA o wiele słabsi i w większym stopniu podlegli od Polski.

Z perspektywy libertariańskiej warto dodać, że zwasalizowani są nie Polacy, jako tacy, ale podatnicy jako tacy – i to zarówno podatnicy polscy, niemieccy, tureccy czyamerykańscy. Wszyscy oni są wasalami swoich rządów (i pośrednio obcych rządów), płącąc daniny na rzecz tychże. Jeśli więc ktoś przejmuje się relacją podległości, powinien wskazywać na przymus podatkowy i na fakt, że w istocie cała ta zabawa w dyslokację wojsk uprawiana jest przez polityków i biurokratów państwowych na nasz koszt – pod pretekstem zapewniania nam bezpieczeństwa.

Jednakże wydaje się, że zwolennicy tez o „wasalizacji” nie widzą niczego złego w samym układzie wasalnym (czy też, móiąc bardziej współcześnie: relacji włądzy) a jedynie interesuje ich barwa flagi suwerena: jeśli jest ona odpowiednia, wóczas nie ma nic złego w byciu „wasalem”.

Znó, z perspektywy libertariańskiej takie podejście ma pewien pragmatyczny sens: jeśli „barwa” flagi oznacza władzę mniej opresyjną, to rzeczywiście taki układ poddańczy jest korzystniejszy, niż gdyby włądza ta była bardziej opresyjna. Zatem należy uznać, że o wiele lepsza jest sytuacja, gdy w Polsce stacjonują wojska amerykańskie, niż gdyby były to wojska rosyjskie (choć najlepsza byłaby sytuacja, gdyby nie stacjonowały żadne wojska).

Spotkałem się też z inną, rozczulającą uwagą. Mianowicie: ktoś „sprytny” zauważył, że amerykańskie wojsko zostanie dyslokowane głównie w zachodnich obszarach Polski. Nie omieszkał nawet stwierdzić, że Amerykanie przybyli „bronić Niemiec” zamiast Polski.

Problem polega na tym, że Amerykanie nie przybyli tu nikogo aktywnie „bronić”. Ich obecność jest zaledwie pokazową manifestacją obecności USA w tym regionie świata i formą sygnału dla Władymira Putina i jego kliki móiącego: „Biały Dom nie zamierza rezygnować ze strefy wpływów w Europie”. Tylko tyle i aż tyle.

Po drugie zaś, każdy, kto choć odrobinę zna się na wojskowości, zrozumie, że terytorium Polski to niesłychanie płytki obszar operacyjny. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie próbował bronić go przy samej granicy, ryzykując natychmiastowe zniszczenie w pierwszym ataku, lub okrążenie i odcięcie związków taktycznych od zaplecza logistycznego.

Ewentualna obrona tak płytkiego terytorium musi polegać na rozpoznaniu kierunków natarcia przeciwnika na przedpole i skierowaniu tam związków taktycznych znajdujących się na bezpiecznej głębokości „frontu”. Więc nawet, gdyby Amerykanie zgromadzili nie jedną, ale 10 ABCT w Polsce, nie dyslokowaliby ich do Suwałk i Lublina.

Jednak niektórzy Polacy zdają się wciąż, mimo nauczki z roku 1939 sądzić, że wojna obronna polega na obwarowaniu każdego metra granicy.
—-
Na zdjęciu: Paryżanki witają amerykańskich wyzwolicieli, 1944 rok.
—-
¹ – Twierdzi tak na przykład Robert Winnicki
² – Wasal (łac. vassus, z celt. gwas, sługa) – we wczesnym średniowieczu osoba wolna oddająca się pod opiekę seniora w akcie komendacji. W zamian za lenno wasal zobowiązywał się służyć wiernie seniorowi radą i pomocą orężną.
³ – mowa oczywiście o stanie idealnym, utopijnym, gdy w sytuacji braku zagrożenia zewnętrznego nie ma nawet potrzeby organizacji włąsnej armii, lub gdy armia ta jest organizowana zupełnie dobrowolnie przez wspólotę terytorialną a osoby nie życzące sobie w tym uczestniczyć nie są do tego zmuszane.
—-
#armia #wojna #wasalizacja #fivequestionsguy
paryz-wyzwolony

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Dlaczego libertarianin broni UB-eków?

Spotkałem się z opinią wrażoną przez libertarianina Karola Parkitę, zgodnie z którą, libertarianie powinni uszanować „prawa nabyte” przeróżnych sług dawnego reżymu komunistycznego* – tj. chodzi dokładnie o przywileje emerytalne przyznane przez PRL funkcjonariuszom SB.

ub2

Jako libertarianin, pragnę stanowczo odciąć się od takiej opinii i zaoponować stanowisku Karola, uznając je za zupełnie niezgodne z moimi libertariańskimi przekonaniami. Po pierwsze, na gruncie etyki libertariańskiej, jest nie do pomyślenia uznawanie jakichkolwiek przywilejów nadawanych komukolwiek przez państwowy aparat przemocy.

Nadawanie zaś takich przywilejów osobnikom szczególnie dla społeczeństwa szkodliwym i wrogim obywatelom – pracownikom państwowej bezpieki, która prześladowała, inwigilowała, a niejednokrotnie torturowała i mordowała ludzi z powodów politycznych i ideologicznych – każdy libertarianin traktujący poważnie zasadę nieagresji, powinien uznać za zbrodnię.

Z libertariańskiego punktu widzenia oczywiście samo istnienie przymusowego, państwowego systemu emerytalnego jest abominacją, ale pozwolę sobie tę kwestię pominąć, bo była już wielokrotnie poruszana przez wszystkich libertarian.

Sugerowanie, jakoby odebranie emerytalnych przywilejów szujom i zbrodniarzom miało zagrażać rykoszetem w postaci ukarania osób „niewinnych” jest tutaj wyjątkowo niesmaczne. W przeciwieństwie do tajnych współpracowników bowiem – których akta w IPN budza często kontrowersje i nieraz trudno jest ocenić ich autentyczność oraz wydać jednoznaczny werdykt co do winy lub jej braku u wskazanej osoby – sami funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa, nie pozostawiają charakterem swojej pracy żadnych wątpliwości co do ich winy bądź jej braku.

W razie, gdyby jednak takie wystąpiły, ustawa dezuzbekizacyjna, o której mowa, daje im szansę obrony przed sądem. Nawiasem mówiąc, obawiam się, że jest to raczej furtka, która umożliwi winnym zbrodniarzom najlepiej ustosunkowanym politycznie i mającym znajomości przecież w strukturach sędziów, uniknąć utraty apanaży przyznanych im przez krwawy reżym.

Odwoływanie się do rzekomych „praw nabytych” uważam za kuriozum, gdyż przywileje państwowe dla sługusów aparatu terroru nie są żadnymi naturalnymi uprawnieniami jednostki ludzkiej, lecz premią za gorliwość w odbieraniu naturalnych praw współobywatelom.

Nie ma nic oburzającego w tym, że ofiary zbrodniarzy poprzedniego systemu odbierają tym zbrodniarzom ich niesłuszne przywileje i wyciągają tym samym wobec nich konsekwencje za współpracę z brutalną, antyludzką i niesprawiedliwą organizacją. Każdy z tych ludzi wybrał – w takich, a nie innych czasach – swoją karierę życiową i wziął na siebie ryzyko, że w razie zmiany reżymu, może zostać rozliczony. Ludzie ci i tak mogą uważać się za szczęściarzy, że zmiana systemu politycznego w Polsce odbyła się bezkrwawo i że w nowym systemie mogą normalnie żyć. Jest to wystarczający akt litości wobec nich ze strony cywilizowanego społeczeństwa i na nic więcej nie zasługują.

Opowiadanie bajek o tym, jakoby funkcjonariusze UB chronili obywateli polskich przed jakimiś zagrożeniami i zasługiwali na nagrodę za tą pracę, stoi w jawnej sprzeczności z etyka libertariańską i ze zwykłym, zdrowym rozsądkiem.
—-
#UB #SB #dezubekizacja #emerytury #Parkita #libertarianizm#fivequestionsguy

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Czy potrzebujemy nacjonalizacji damy z gronostajem?

Zakup kolekcji Czartoryskiego wraz z „Damą z ł̶a̶s̶i̶c̶z̶k̶ą̶ gronostajem” jawna kpina z podatników. Kolekcja znajdująca się w posiadanu prywatnej fundacji powinna pozostać w w rękach obywateli – czyli prywatnej fundacji. Aby transakcja była możliwa, specjalnie zmieniono statut fundacji i urządzono czystke w zarządzie. Stojący za tym książę Adam Czartoryski zapewne zgarnie na swoje prywatne konto sporą sumę.

Jednak tragedią będzie obarczenie podatników – z których większość nie jest zainteresowana łożeniem swoich ciężko zarobionych pieniędzy na utrzymywanie kosztownych dzieł sztuki – tymi właśnie kosztami, mimo, że jak pokazuje działalność Fundacji Książąt Czartoryskich, pobierane pod przymusem haracze wcale nie są niezbędne dla finansowania kultury wyższej.

Tymczasem mamy znów patetyczne gadanie o „zachowywaniu kolekcji dla przyszłych pokoleń” i tym podobne „patriotyczne” gadki. Tymczasem prawdziwi patrioci, troszcząc sie o dobro przyszłych pokoleń, woleliby pozostawić tym pokoleniom decyzję, czy chcą kupić bądź dokładać sie finansowo do utrzymywania tej, czy innej kolekcji dzieł sztuki, czy też nie chcą – zamiast „patriotycznie” obarczać ich w przyszłości kosztami w postaci przymusu utrzymania muzeum, mogącego przecież funkcjonować całkowicie prywatnie, za środki pozyskane od dobrowolnych darczyńców.
—-
#kultura #sztuka #państwo #muzealnictwo #fivequestionsguy

the_lady_with_an_ermine

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz