Gardzę polskimi twórcami gier

Istnieją dwie metody pozyskiwania środków finansowych: ekonomiczna, polegająca na pracy własnej oraz handlu, oraz polityczna, polegająca na stosowaniu przemocy celem odebrania innym osobom owoców ich pracy. Pierwsze metody należą do świata przedsiębiorców, natomiast drugie do świata rabusiów. Pomyślelibyście, że firmy zajmujące się tworzeniem gier komputerowych powinny należeć do tej pierwszej grupy: oferującej możliwie najlepszy produkt klientowi z nadzieją, że klient zechce zapłacić jak najwyższą cenę doceniając proponowany towar.

Okazuje się, że czasy, gdy gry tworzyli przedsiębiorcy kończą się. Dziś gry tworzą rabusie.

Do niedawna nie miałem pojęcia o istnieniu organizacji o całkiem niewinnej nazwie: Stowarzyszenie Polskie Gry. Aż z ciekawościposzukałem informacji o tym tworze i oto, co znalazłem: deklarację ideową stowarzyszenia:

STOWARZYSZENIE PROMUJE, WSPIERA I DZIAŁA NA RZECZ POLSKICH TWÓRCÓW GIER ELEKTRONICZNYCH, W SZCZEGÓLNOŚCI CELAMI I ZADANIAMI STOWARZYSZENIA SĄ: 1.DZIAŁANIE NA RZECZ ZWIĘKSZANIA POTENCJAŁU I INNOWACYJNOŚCI POLSKICH TWÓRCÓW GIER ELEKTRONICZNYCH NA ARENIE ŚWIATOWEJ, 2.DZIAŁANIE NA RZECZ DŁUGOTERMINOWEGO WZROSTU KONKURENCYJNOŚCI SEKTORA, 3.DZIAŁANIE NA RZECZ PODNOSZENIA KOMPETENCJI WŁAŚCIWYCH DLA TEGO SEKTORA DO NAJWYŻSZEGO ŚWIATOWEGO POZIOMU, 4.DZIAŁANIE NA RZECZ WSPIERANIA DZIAŁALNOŚCI POLSKICH TWÓRCÓW GIER ELEKTRONICZNYCH, 5.DZIAŁANIE NA RZECZ INTEGROWANIA ŚRODOWISKA POLSKICH TWÓRCÓW GIER ELEKTRONICZNYCH, 6.DZIAŁANIE NA RZECZ POGŁĘBIANIA WSPÓŁPRACY MIĘDZYNARODOWEJ W OBSZARZE DZIAŁALNOŚCI POLSKICH TWÓRCÓW GIER ELEKTRONICZNYCH.(1)

Pozornie brzmi dobrze – któż sprzeciwiałby się tak pozytywnym działaniom, jak promowanie rozwoju polskich twócó gier komputerowych – zwłąszcza po sukcesie światowym gry Wiedźmin 3, która stała się jednym z najbardziej znanych, plskich produktów, a na pewno najbardziej znanym produktem w branży.
Nie widziałbym nic złego, gdyby zrzeszeni tak producenci gier szukali prywatnych sponsorów, darmowej promocji, organizowali zbiórki i akcje marketingowe ze środków własnych, wreszcie skupili sie na wzajemnej autopromocji swoich produktów. Wszystko to mieściłoby się w ramach uczciwej przedsiębiorczej działalności.
Niestety, jak właśnie dowiedziałem się z artykułu w serwisie branżowym, Stowarzyszenie bynajmniej nie zamierza ograniczać się do metod ekonomicznych, czyli dobrowolnych, w pozyskiwaniu środków na własne cele, lecz zabiega o pieniądze z budżetu państwa, czyli – mówiąc bez ogródek – chce sięgnąć wprost do kieszeni podatnika i ukraść mu pieniądze, aby finansować realizację swoich „szczytnych” celów.
Polscy producenci gier wybierają zatem drogę grabieży zamiast drogi produkcji i handlu, wybrali drogę polityki. Ciekaw jestem jakie byłoby uzasadnienie dla przymusowego finansowania przez przeciętnego podatnika ich projektów?
Gry komputerowe to produkt niszowy w skali całego społeczeństwa. Większość Polaków, któzy płacą podatki, nie gra wcale w gry komputerowe, nie kupuje ich, a zatem nie wyraża preferencji do wspierania ich produkcji. Tymczasem, jeżeli wysiłki Stowarzyszenia zakończa się sukcesem, to każdy podatnik dołoży się niezależnie od swej woli, do zysków firm z branży dla nich egzotycznej i mało istotnej.
Stowarzyszeni twórcy gier gotowi są na pewno zażarcie bronić swojej inicjatywy i konieczności zapewnienia im wsparcia, jednak nie ma żadnych, racjonalonych ekonomicznie, nie wspominając już i etycznym aspekcie sprawy, argumentów przemawiających na ich korzyść.
Dofinansowywanie przez państwo lokalnych produktów w „obronie konkurencyjności” to najgorsze, co państwo może uczynić z perspektywy nie tylko okradanych podatników, ale także żywotnie zainteresowanych grami polskich konsumentów z tego sektora rynku. Dopłacanie słabym wytwórcom do ich działalności, aby mogli „konkurować” z zagranicznymi producentami jest szkodliwe podwójnie. Po pierwsze, nie stymuluje kreatywności i przedsiębiorczości rodzimych twórców, a jedynie chwilowo rekompensuje ich uzasadnione straty księgowe będące realnym skutkiem prawdziwej słabości ich produktów, braku dokapitalizowania i doświadczenia w konkurowaniu na rynku. Producenci, którzy uzyskają takie wsparcie zdołają zakończyć być może swoje projekty, gdyż dzięki dofinansowaniu nie będą zagrożeni porażką finansową, jednak nie będzie to wynikać z rzeczywistej jakości i preferencji konsumentów, lecz z zastrzyku niezasłużonych subsydiów. Szkodzi to także etyce biznesu w całej branży i innych sektorach, gdyż jest jasnym sygnałem: nie musisz być konkurencyjny, nie musisz oferować dobrego produktu na rynku, wystarczy poprosić rząd, aby zniwelował ponoszone przez Ciebie koszty.
Jeżeli polscy producenci gier nie są zdolni do konkurowania z zachodnimi bez pomocy rządu, to oznacza, że powinni zaprzestać swojej działalności i zająć sie inną. Jeśli zaś są zdolni do konkurowania bez państwowych subsydiów – co pokazał choćby wspomniany sukces Wiedźmina 3 – to nie potrzebują żadnych państwowych pieniędzy, a wyciąganie rękę po środki z budżetu jest niczym innym, jak próbą zwiększenia swoich zysków kosztem podatnika. Nie różni się to niczym od pasożytnictwa i nie zmienia tu niczego fakt, że twórcy gier dostarczają jakiekolwiek produkty konsumentom. Co więcej, polscy gracze mogą tylko stracić na takiej sytuacji – i nie tylko w podatkach – lecz z tego względu, że sztucznie subsydiowani polscy producenci gier będą mogli zaniżać ceny swoich produktów, a w efekcie lepsi, zachodni producenci albo zmuszeni będą sprzedawać swoje produkty w naszym kraju w okrojonych wersjach aby ciąć koszty – ucierpieć może jakość tłumaczeń, zniknąć mogą na naszym rynku wersje kolekcjonerskie i rozszerzone – albo nawet zupełnie mogą zrezygnować z wypuszczania u nas swoich niektórych tytułów.
W istocie będziemy mieć do czynienia ze zjawiskiem nieuczciwej konkurencji, która  na rodzimym rynku niczym nie różni sie od nałożenia cła importowego na obce produkty czyniąc je mniej atrakcyjnymi.
Najważniejszym jednak argumentem przeciwko dążeniom Stowarzyszenia Polskie Gry jest etyczny sprzeciw wobec finansowania jego działalności ze środków odebranych pod przymusem osobom nieraz zupełnie niezainteresowanym branżą lub nawet mającym niechętny stosunek wobec gier komputerowych.
Inicjatywy takie, jak ta pozwalają zrozumieć, skąd u Polaków może brać się niechęć do pewnych aspektów kapitalizmu – gdy jest to tzw. crony kapitalism, czyli kapitalizm kompradorski, polegający na załatwianiu sobie protekcji rządu i jego wsparcia finansowego, ludzie słusznie postrzegają biznesmenów za pasożytów, oszustów i rak na zdrowej tkance społeczeństwa. Oczywiście jest to jednowymiarowe i płytkie postrzeganie problemu, gdyż wina spoczywa w o wiele większym stopniu na samym państwie – które rozdaje pieniądze biznesmenom a nawet zachęca ich do brania dotacji, subsydiów i tym samym stara się uzależnić od siebie krąg kapitalistów, aby zwiększać swoją władzę.

—-
(1) – https://mojepanstwo.pl/dane/krs_podmioty/569533,stowarzyszenie-polskie-gry

Reklamy