Parlamentarny Zespół ds. Głupoty Parlamentarzystów

Dzisiejszy wpis mógłby być doskonałym przykładem mowy nienawiści i nie zamierzam czuć z tego powodu winy czy wstydu, gdyż to, o czym napiszę wzbudziłoby w każdym normalnym, rozsądnym człowieku pogardę, irytację, może nieco litości dla uczestników tragikomicznego kuriozum, o jakim chcę tu wspomnieć.

Przyznam szczerze, że nie doceniałem wyobraźni i możliwości polskich parlamentarzystów. O tym, że są pasożytami i każdy Polak zyskałby, gdyby zlikwidowano sejm, nie miałem wątpliwości. Jednak nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że banda nierobów żyjących z państwowego zasiłku dla bezrobotnych, jakim jest wynagrodzenia dla posłów i senatorów, potrafi aż tak ostentacyjnie i bezczelnie kpić sobie z obywateli na ich koszt, jak członkowie Parlamentarnego Zespółu ds. Promocji Badmintona!

Media dość mocno pastwiły się ostatnio nad ugrupowaniem Janusza Palikota, którego jakoby cała inicjatywa ustawowa skupiła się na walce z Funduszem Kościelnym. Słusznie uznano, że jest to działalność głupia bowiem Fundusz ten jest tylko kropelką w ogromnym oceanie durnowatych i niepotrzebnych wydatków budżetowych. Jednakże w obliczu Zespołu ds. Promocji Badmintona, poprawki w sprawie Funduszu Kościelnego są śmiertelnie poważną i cenna społecznie działalnością polityczną!

Dotąd myślałem, że politycy maja przynajmniej tyle godności, aby przynajmniej udawać usilnie przed narodem, który konsekwentnie okradają i gnębią, że robią to dla jakichś ważnych, górnolotnych idei i realizują istotne, powszechnie aprobowane cele społeczne. Jakkolwiek te cele: równość, sprawiedliwość społeczna, obrona narodowa, zapewnienie tzw. dóbr publicznych itp. są zwykłymi oszustwami, to jednak przynajmniej brzmią poważnie na papierze i nie wzbudziłyby salwy śmiechu w dziennikarzu muszącym referować przed telewidzami działalność Komisji i Zespołów zajmujących się tymi zagadnieniami. Gdyby jednak dziennikarz TVP czy TVN musiał zrelacjonować w wieczornych wiadomościach efekty prac Zespołu ds. Promocji Badmintona, byłby to dla niego, istny sprawdzian lojalności zawodowej i politycznej! Nie jeden moim zdaniem nie wytrzymałby i parsknął głośnym rechotem już podczas odczytywania z promptera nazwy zespołu  któremu przewodniczy poseł Zbigniew Dolata z PiS. Myślę, że gdybym ja był takim dziennikarzem, to nie wytrzymałbym i ryknął śmiechem, nie zważając na dalsze konsekwencje. Pracy w Polsce jest bardzo dużo i każda jest mniej podła, niż kadzenie politykom w reżimowej stacji telewizyjnej i sianie pro-państwowej propagandy sukcesu rządu Tuska.

Promocja sportu – mógłby jednak odpowiedzieć na moje kpiny obrońca tej poselskiej inicjatywy – to bardzo ważne zadanie! Dlaczego państwo a więc jego przedstawiciele, również z samego szczytu hierarchii, nie mieliby wspierać i promować sportu dla zdrowia i rozwoju naszego społeczeństwa?

Rzeczywiście, nie tylko w Polsce i nie tylko dziś państwo aktywnie i zdecydowanie promowało, promuje i z pewnością będzie promować sport różnego rodzaju. W świecie (a niedawno nawet w naszym kraju) buduje się potężne, widowiskowe stadiony, inwestuje się w sportowców i ośrodki sportowe. Do rangi najwyższej wagi państwowej sport podniesiono także w Związku Radzieckim:

„W Związku Radzieckim ceniono każdą dyscyplinę, w której znaczenie mają minuty, sekundy, metry, kilometry, centymetry, kilogramy, gramy’ Jeśli sportowiec rokuje nadzieje, Że rożne przebiec dystans w czasie  o jedną dziesiątą sekundy krótszym niż Amerykanin lub skoczyć o centymetr wyżej niż jego rywal zza oceanu, to państwo zapewniało mu wszelkie warunki: budowało
specjalnie dla niego halę’ wyznaczało grupę trener w, lekarzy, sekundant w, konsultant w naukowych. Ile to  będzie kosztować  to już nikogo nie interesowało. W Związku Radzieckim rozwinięte były wszystkie widowiskowe, efektowne dyscypliny sportowe, które potrafią zahipnotyzować setki milion w ludzi i potrafią odciągnąć ich od innych zajęć, aby mogli podziwiać występy radzieckich
gimnastyk w, łyżwiarzy figurowych, akrobatów. Tutaj państwo nie żałowało rubli i tworzyło wspaniałe warunki sportowcom najwyższej światowej klasy. W Związku Radzieckim rozwinięty był też sport zespołowy, sport walki, taki o którym można potem powiedzieć: zwyciężyliśmy ich! Były to m.in. koszykówka, piłka ręczna, piłka wodna. Najbardziej agresywny sport zespołowy – hokej na lodzie – urósł do rangi sportu narodowe  o i był państwową religią nawet w większym stopniu niż komunistyczna ideologia.”[1]

Nijak jednak nie potrafię dopasować badmintona do którejś z kategorii wymienionych powyżej. Ani nie jest to sport walki, ani nie jest widowiskowy, ani nawet nie przydaje się w zastosowaniach militarnych, jak spadochroniarstwo, tak popularne w latach 30-tych w ZSRR szykującym się do inwazji na Zachodnia Europę. Stalin chciał mieć milion spadochroniarzy, których mógłby zrzucić nad Berlinem w ciągu kilku godzin po rozpoczęciu wielkiej wojny wyzwoleńczej. Czy Polska chce mieć milion graczy badmintona? W jakim celu? Na czyj koszt? Dlaczego mam z moich podatków dopłacać do rozwijania bezużytecznej, nieznanej, mało popularnej dyscypliny sportu? Nawet zresztą dopłacanie do znanej, użytecznej i popularnej dyscypliny byłoby zwykłym złodziejstwem, ale to już po prostu woła o pomstę do nieba!

No ale spróbujmy spojrzeć na prace Pana Dolaty i jego parlamentarnych kolegów bez uprzedzeń i z odrobiną tolerancji. Czym zajmować może się ten zespół liczący aż 14 posłów i 1 senatora? W jaki sposób promuje szlachetną i z pewnością niezwykle ważną grę w badmintona?

Pomoże nam w tym rzut oka na Sprawozdanie z działań Parlamentarnego Zespołu ds. promocji Badmintona (od 24.05 do 13.12.2012 r.) opublikowane bez żenady na stronie owego Zespołu. Że też jego członkom nie było wstyd chwalić się zabawami, jakie zafundowali sobie na nasz koszt, a zwłaszcza samemu posłowi Dolacie, który ewidentnie działalność sejmową traktuje jako świetną okazję do rozwijania swojego osobistego hobby. W sprawozdaniu co i rusz okazuje się, że był on uczestnikiem rożnych turniejów tej gry i wielokrotnym zwycięzcą:

„2. 27 maja – festiwal badmintona w Lubiewie (woj. kujawsko – pomorskie). Udział Z.
Dolaty – I miejsce w kategorii open

3. 2 czerwca – Mistrzostwa Polski Weteranów w Kępnie (udział Z. Dolaty)

(…)

7. 1 września – VII Międzynarodowe Sportowe Mistrzostwa Polski Parlamentarzystów i
Samorządowców w Gorlicach – udział K. Moskala i Z. Dolaty, który zajął 3 miejsce w
badmintonie

(…)

9. 4 – 8 października – Mistrzostwa Europy Parlamentarzystów – w reprezentacji Sejmu
RP – K. Moskal (III miejsce) i Z. Dolata (I miejsce)”[2]

Z dokumentu wynika też, że polskie media (dokładniej TVN) jednak miały już kontakt z tym absurdalnym pomysłem. Jakoś nie pamiętam aby wzbudziło to lawinę kpin w telewizji ani internecie – o dziwo temat przemknął niezauważenie. Nikogo nie dotknęło to szalone marnotrawstwo publicznych pieniędzy. Cóż, wygląda na to, że reżimowe media traktują wspieranie władzy znacznie poważniej, niż sądziłem.

Ale żeby zakładać parlamentarny zespół, który ewidentnie nie służy niczemu sensownemu tylko pozwala jego członkom bawić się i zajmować swoim ulubionym sportem na koszt podatnika? Czy to nie jest granica absurdu, za którą znajdują się już tylko komisje i zespoły takie, jak Zespół ds. Hodowli Podwodnych Motyli, Komisja ds. Nie-Deptania po Spojeniach Płytek Chodnikowych, czy Zespół ds. Gry w Bierki? Jak daleko (czy raczej jak blisko) jest nam do powołania na wzór Monthy Pythona Ministerstwa Dziwnych Kroków?

Wpisując się zatem w nurt tworzenia komisji i zespołów, proponuję powołanie specjalnego zespołu parlamentarnego, którego pracę doceniliby z pewnością wszyscy Polacy i której by gorąco kibicowali, mianowicie: Parlamentarnego Zespołu ds. Likwidachi Sejmu.

Kto jest za, niech napisze w komentarzu. Kto przeciw zresztą też, może znajdą się obrońcy sportowego zapału posła Dolaty?

————————————————————–

[1] – Wiktor Suworow, Specnaz, Wydawnictwo Adamski i Bieliński, Warszawa 1999, str. 125.

[2] – Sprawozdanie z działań Parlamentarnego Zespołu ds. promocji Badmintona
(od 24.05 do 13.12.2012 r.), źródło: http://www.sejm.gov.pl, data dostępu: 17.12.2012

Reklamy

3 odpowiedzi na „Parlamentarny Zespół ds. Głupoty Parlamentarzystów

  1. Pingback: Parlamentarny Zespół ds. Głupoty Parlamentarzystów | ANTISTATE

  2. Sjb Bjs pisze:

    Mówisz masz:) A mianowicie, nie ma gorszego i lepszego sportu uważam tę dyscyplinę sportową za równą piłce nożnej i innym sportom. Jeżeli w to wątpisz sprawdź ile mięśni ciała pracuje podczas tej gry:P Ale znasz moje zdanie na temat sportów. Niech sobie będą ale ja za nie nie płace, bo jak chcę sport to włączam TV i jest, chcę pograć to idę pograć i o dziwo za to nie płacę (no ok tv płacić trzeba ale to usługa medialna). Zamiast skupiać się na dyscyplinach lepiej skupić się na tym aby nie płacić za żadne dyscypliny, jest na tyle dużo firm w Polsce że na pewno za małe logo na koszulce by sponsorowały zespoły sportowe. Ministerstwo sportu to jakiś absurd bo bardziej niż dzisiejsze owe ministerstwo to Adolf Hitler promował zdrowy tryb życia i przynajmniej naród go słuchał i ćwiczył:D
    Tak więc nie widzę nic nadzwyczajnego w tej komisji i nic szokującego takich cichych komisji jest pełno zapewne. Błędem jest rozstrzyganie jaki mają mieć cel należy debatować co zrobić aby komisje tego typu zniknęły kompletnie.
    Lepiej napisz o sponsorowaniu partii z budżetu państwa za czym ostatnio głosowali wszyscy razem jak jeden mąż:) Bo przypuszczam ze taki PIS nie miał by dostatecznie dużo pieniędzy aby wydać 5 milionów rocznie na pasmo na satelicie jak by musieli sami się utrzymać…

  3. Tak to już jest, jeśli władza „pochodzi od ludu”. Proponuje Parlamentarny Zespół d/s Promocji Ping Ponga i Kaszy Gryczanej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s