Libertarianizm a prawa zwierząt i dzieci – cz.1

Nie jest to pierwszy raz, gdy poruszam ten temat. Artykuł stanowiący moje pierwsze podejście do kwestii praw zwierząt możecie przeczytać tutaj. W tym artykule postaram się zrewidować stanowisko tam zawarte, ze wskazaniem na istotność praw zwierząt w dyskusji o prawach istot żywych w ogóle, w tym prawach ludzi. Nowe stanowisko, zgodnie z którym prawa zwierząt stanowią rozwinięcie i naturalne rozszerzenie libertariańskiej etyki na świat innych istot żywych, opieram zarówno na własnej intuicji moralnej, jak i na przesłankach naukowych, wywodząc istnienie praw jednostkowych ze zjawiska świadomości stanowiącej fenomen świata fizycznego. Powołam się na stan wiedzy badaczy, głównie na polu etologii kognitywnej i psychologii ewolucyjnej które poczyniły w ostatnich dziesięcioleciach spore postępy w podejściu do kwestii zwierzęcej świadomości. Na tej podstawie postuluję przyznanie zwierzętom prawa do (1) życia i (2) nie bycia torturowanymi. Prawa te wiązałyby się z moralnym obowiązkiem człowieka do (1) nie zabijania i (2) nie torturowania zwierząt. Wyjątkiem byłyby sytuacje (1) samoobrony przed atakiem ze strony zwierzęcia, oraz (2) wyższej konieczności, np.: eksperymenty medyczne, lub konieczność polowania w celu zapewnienia sobie pokarmu [czytaj dalej…].

chimpanzee

Reklamy
Opublikowano Filozofia, Libertarianizm, Nauki przyrodnicze, Psychologia | Dodaj komentarz

Czy Polacy to bestie a Syryjczycy to baranki?

Dyskusja publiczna na temat uchodźców przybiera coraz bardziej groteskowy kształt. Oczywiście groteska ta została zapoczątkowana przez wszelkiej maści nacjonalistów i szurów straszących aż do przesady obrazami „wojny domowej” panującej w krajach zachodniej Europy po przyjęciu do nich uchodźców. Niemniej zwolennicy ich przyjmowania zaczynają powoli „nadrabiać” swoje zaległości w szuraniu.

Oto choćby taki fanpage, jak Cudzoziemiec – taki sam człowiek jak Ty postanowił „udowodnić”, że przeciwnicy otwartych granic nie mogą się bardziej mylić i wykazać, że przykładowo w Wielkiej Brytanii to imigranci z Polski stanowią grupę „obcych” popełniającą najwięcej przestępstw – w tym tych na tle seksualnym (co zawsze budzi największe, negatywne emocje: wszak każde społeczeństwo, przynajmniej deklaratywnie, chce „bronić” swoich kobiet przed napaściami).

W celu wykazania, jak bardzo pokojowi i przestrzegający prawa są uchodźcy z Syrii i jak krwiożerczy i skłonni do przemocy na ich tle są Polacy w WIelkiej Brytanii, wspomniany fanpage powołuje sie na „dane” statystyczne pochodzące z artykułu portalu NaTemat.pl. Z artykułu tego dowiadujemy się, że:

„W latach 2012-2015 brytyjskie sądy skazały na karę pozbawienia wolności 146 100 Europejczyków. Najwięcej czynów karalnych dopuścili się w ubiegłym roku Polacy 10 300(…) We wspomnianym okresie Polacy dopuścili się łącznie 866 samych przestępstw seksualnych, czyli ponad dwa razy więcej niż wynosi liczba wszystkich rodzajów przestępstw popełnionych przez Syryjczyków. Kryminaliści pochodzący z państwa, z którego przybywają dziś do Europy tysiące migrantów, popełnili łącznie 418 czynów karalnych, z czego zaledwie 12 stanowiły napaści seksualne. „.

Dane te zdają się nie pozostawiać żadnych wątpliwości: Polacy to straszliwi barbarzyńcy, a w porównaniu z nimi Syryjczycy są grzecznymi, miłymi i niezdolnymi skrzywdzić muchy pacyfistami.

Jednakże liczby nie kłamią – w przeciwieństwie do bieda-dziennikarzy, takich, jak ci z portalu na:temat.pl.

Posłużenie się porównaniem bezwzględnej liczby przestępstw popełnionych przez dwie grupy narodowościowe o różnej liczebności to typowa, choć wyjątkowo prymitywna próba manipulacji opinią publiczną mająca na celu zohydzić w jej oczach rodaków.

Tymczasem, gdy przyjrzymy się tym samym liczbom uwzględniając czynnik kluczowy: populację Polaków i Syryjczyków w Anglii, konkluzja wyciągnięta z tego statystycznego researchu dramatycznie się zmieni.

Szacunki z 2015 roku podają liczbe Polaków w Anglii wynoszącą 703 050 osób. Polacy popełnili 10 300 przestępstw i 833 p. seksualnych. To oznacza 1 przestępcę na 68 Polaków i 1 przestępcę seksualnego na 843 Polaków.

Szacunki podają, że w 2015 roku w Anglii było 9950 osób pochodzacych z Syrii. Syryjczycy popełnili łącznie 418 przestępstw i 12 przestępstw na tle seksualnym. Zatem wypada 1 przestępca na 23 Syryjczyków i 1 przestępca seksualny na 829 Syryjczyków.

Zatem: zarówno pod względem ogólnej przestępczości, jak i pod względem przestępstw seksualnych, Syryjczycy wypadają gorzej od Polaków.

Ale to nie wszystko, co należy powiedzieć na ten temat. Otóż poza takimi „domowymi” porównaniami, mamy też dostęp do fachowych, naukowych badań zjawiska przestępszości wśród imigrantów i uchodźców w Wielkiej Brytanii. Tak się skłąda, że zespół badawczy z 3 londyńskich uczenlni przyjrzał się tej kwestii analizując dane dotyczące dwóćh, dużych fal imigracji na Wyspy.

Jest to o tyle istotne, że pierwsza fala była złożona z azylantów (uchodźców) spoza Unii Europejskiej. Druga fala była zaś imigracją zarobkową z Unii Europejskiej, głównie z krajów Europy Wschodniej (lub środkowej, jeśli wolicie), w tym z Polski. Naukowcy mogli więc porównać ze sobą statystyki dot. przestępczości tych różnych grup imigrantów.

Wnioski, jakie wyciągają są takie, że zasadniczo imigranci mają niewielki, lub zerowy wpływ na wzrost przestępczości. Pierwsza fala (uchodźcy) doprowadziła do bardzo niewielkiego wzrostu przestępstw przeciwko mieniu (kradzieże, włamania itp.), natomiast obie fale imigracji niemal nie miały wpływu na przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu („violent crimes”) – tzn. że częstotliwość ich popełniania wśró imigrantów była taka sama, jak wśród „tubylców”. Za czynnik decydujący i sprzyjający ograniczaniu przestępczości wśród imigrantó uznali ułatwienie dostępu imigrantów do rynku pracy. Wskazali też, że rolę odgrywa także stopień odmienności kulturowej, co nie wydaje się szczególnie zaskakujące.

Opublikowano Trybalizm, uchodźcy | Dodaj komentarz

Absurdalne groźby KE wobec Polski

Komisja Europejska grozi Polsce, Węgrom i Czechom sankcjami w obliczu niewywiązania się ze „zobowiązania” do wzięcia udziału w europejskiej polityce przymusowej realokacji uchodźców.
 
Cała ta sprawa wiąże się z aż czterema kuriozalnymi postawami – zarówno, jeżeli chodzi o rząd polski (1), unijne instytucje (2), jak i obywateli polskich, tak sprzeciwiających się przyjmowaniu uchodźców (3), jak i tych popierających (4) działania KE przeciwko Polsce (w domyśle: zwolenników przyjmowania uchodźców). Istnieje też rynkowe rozwiązanie podobnych problemów (5), które omówię na samym końcu.
 
(1) Rząd polski odmawia przyjmowania wyznaczonych Polsce „kwot” uchodźców z południa Europy, kierując się zapewne przekonaniem (poniekąd słusznym, jak sądzę*), że polscy obywatele (a elektorat partii rzadzacej zapewne jeszcze bardziej) sprzeciwiają się w większości ich przyjmowaniu do naszego kraju (3).
 
Irracjonalność tych postaw wynika z przymusu: wszyscy wiedzą, że uchodźcy nie chcą trafić do Polski i przy pierwszej, nadarzającej sie okazji opuszczą ją i udzadzą się z powrotem na zachód, do Niemiec, Francji i innych, bogatszych krajów, gdzie już przebywają setki tysięcy ich rodaków. Zresztą nawet co do Ukarińców, którzy masowo szturmowali Polskę ostatnimi laty, uważą się, że wraz ze zniesieniem dla nich wiz do UE, ruszą na zachód. Zatem nie ma powodu, aby uchodźców nie wpuścić a następnie… pozwolić im swobodnie wyemigrować dokądkolwiek zechcą.
 
(2) Instytucje europejskie, oraz naciskające na nie rządy państw europejskich, które uchodźców przyjęły – Niemcó, Francji, Włoch etc. – prezentują tutaj zas wyjątkowo obrzydliwą postawę, choć mało kto to dostrzega. Choć oskarżają Polskę, Węgry i Czechy o „brak solidarności” i nieczułość na los uchodźców, same robią wszystko, aby… pozbyć się części z nich na rzecz krytykowanych krajów! W dodatku chcą realokować ich przymusowo na terytorium krajów, do któych uchodźcy ci nie chcą sie przemieścić – nie przypadkiem uchodźcy wolą zostać na ternie Włoch, Francji albo Niemiec.
 
Irracjonalność tej postawy również wynika z tego samego przymusu, co poprzedniej: zachodni Europejczycy powinni rozumieć, że ekonomiczne i socjologiczne czynniki sprawiają, że to ich kraje są atrakcyjnym miejscem imigracji/uchodźtwa, a nie Polska, Węgry czy Czechy. Zatem wysłanie do tych krajów przymusowo uchodźców doprowadzi jedynie do zamętu, wygenerowania zbędnych kosztów i poskutkuje jedynie utratą przez zachodnie kraje kontroli nad losem tych uchodźców, gdy zaczną swobodnie migrować do Niemiec i Francji.
 
(4) Najbardziej zadziwia mnie postawa tych Polaków, którzy popierają działania KE i pomysł nakładania sankcji na rząd polski za odmowe przyjmowania uchodźców.
 
Irracjonalność tej postawy wynika z logiki kosztów: otóż koszt owych sankcji nie zostanie poniesiony przez władze – czyli rząd Prawa i Sprawiedliwości, wrogość do którego zapewne motywuje wielu zwolennikó działań KE – ale przez zwykłych, polskich podatników, czyli również owych zwolenników tych sankcji. Co prawda właściwie uważąm, że właśnie zwolennicy przyjmowania uchodźców powinni wziąć mna siebie pełen koszt ich przyjęcia i tak samo zwolennicy sankcji powinni wziąć na siebie pełen koszt tychże, jednak oni sami uważają zapewne przeciwnie. W każdym razie, rząd PiS – zważywszy na opinię społęczną o przyjmowaniu uchodźców – na dalszej odmowie współpracy z resztą Europy w tej kwestii raczej zyska, niż straci: zyska kapitał polityczny w kraju (a PiS zainteresowany jest tylko sprawami wewnętrznymi, polityka zagraniczna odgrywa drugorzędną rolę dla tej partii), zaś koszty sanskcji poniosą podatnicy, któzy i tak ich nie dostrzegą, bo zostali przekupienie programem 500+. Mało tego, prawdopodobnie proces sporny, w efekcie którego może ewentualnie dojść do nałożenia realnych kar i ich egzekucji na polskim rządzie, potrwa zapewne wiele lat.
 
(5) W jaki sposób z problemem tego rodzaju mógłby radzić sobie rynek? Co rozumiem przez „rynek”? Sytuację, w której zamiast państw w podobny problem zaangażowałyby się prywatne przedsiębiorstwa oferujące, nazwijmy to, usługi terytorialnej ochrony i świadczące szereg innych, publicznych dóbr.
 
Firmy te – nazwijmy je Przedsiębiorstwami Usług Terytorialnych, w skrócie PUT – oferowałyby swoim klientom pakiet usług: ochrony bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, arbitrażu w przypadku sporów (sądownictwo), być może też abonamenty zdrowotne i ubezpieczeniowe (odpowiedniki NFZ i ZUS, albo raczej Certusa i Avivy).
 
Spośród tych usług prawdopodobnie tylko obronność i usługi policyjne mają charakter prawdziwych monopoli naturalnych – tj. na terenie A świadczone byłyby przez tylko jedną firmę, lokalnego monopolistę. Zrezygnowanie z jego usług w tym zakresie – jeśli możliwe – oznaczałoby zrezygnowanie z nich w ogóle. Pozostałe usługi nie są monopolami naturalnymi. Drogi mogłyby zresztą zapewniać inne firmy – będące lokalnymi monopolami naturalnymi, lub nie.
 
Co istotne: optymalny rozmiar firmy jest znacznie mniejszy, niż rozmiary obecnych państw, w związku z czym PUT obejmowałyby swoim zasięgiem zapewne znacząco mniejsze obszary, być może wielkości regionów, województw, prowincji, powiató, gmin czy nawet pojedynczych wsi. W obliczu poważniejszych zagrożeń, np.: agresji zewnętrznej, mogłyby podejmować tymczasową, lub stałą współpracę w celu koordynacji i zwiększenia łącznej siły.
 
Powracając do meritum: gdyby PUT znalazły się między sobą w sporze o alokację napływających na ich terytoria uchodźców, mogłyby dokonać szacunków kosztó i na tej podstawie wycenić najbardziej opłacalne działanie.
 
Dla PUT kosztem jest: 1. realokacja i zapewnienie początkowo środków do przeżycia na pewien czas dla uchodźców, 2. utrata klientów, którzy nie zgadzają się na przyjmowanie uchodźców.
Klienci z punktu 2. mogliby zrezygnować z płącenia abonamentu PUT, albo wyprowadzić się do jurysdykcji inego podmiotu**.
 
Wobec tego gdyby jedne PUT cierpiało z powodu przyjęcia zbyt wielu uchodźców i zmuszone byłoby wysokimi kosztami z tego wynikającymi do naciskania na inne PUT, aby „odciążył” je z tych uchodźców, wywiązując się z zawartej wcześniej umowy o podobnej współpracy, musiałoby przeprowadzić prosty rachunek zysków i strat. Podobnie druga strona.
 
Oba PUT szacowałyby koszt przyjęcia/zatrzymania u siebie większej liczby uchodźców w zależności od preferencji swoich klientów, obawiając się ich utraty. W odróżnieniu od państwowych polityków, PUT ponosiłyby koszty finansowe podjęcia złej decyzji, w postaci odpływu abonamentów i wzrostu kosztó utrzymania uchodźców.
 
W efekcie, to PUT, które miałoby więcej klientów chętnych przyjmować uchodźców, byłoby zdolne ponieść wyższe koszty i nadal pozostać rentowne, a zatem odczuwałoby mniejszy nacisk na ich pozbywanie się. PUT na którego terutorium mieszkaliby głównie przeciwnicy przyjmowania uchodźców, z obawy przed utratą klientów i w związku z tym zysków, byłoby gotowe ponieść wyższe koszty, np.: w postaci zapłacenia ewentualnej kary umownej, byleby nie przyjmować obcych na swoje terytorium.
 
Na koniec warto zauważyć, że w systemie rynkowym, gdzie nie funkcjonowałby rozbudowany system pomocy socjalnej, uchodźcy i imigranci odczuwaliby o wiele większą presję ekonomiczną na podjęcie pracy i wymaganą przez pracę integrację kulturowo-językową z mieszkańcami regionu do któego przybyli. Zatem koszty finansowe i społęczne związane z ich przyjmowaniem byłyby o wiele niższe, niż w obecnym systemie państwowym, pozwalającym imigrantom obcym kulturowo na wieloletnie, czasem nawet wielopokoleniową rezygnację z pracy na rzecz zapomóg socjalnych i w efekcie izolowanie się od reszty społeczeństwa.
—-

#polityka #uchodźcy #KE #Polska #fivequestionsguy
—-
* Nie mylę się (ani PiS): badania przeprowadzone przez CBOS na początku b.r. pokazują, że Polacy w większości niechętni są przyjmowaniu uchodźców do Polski.
Wartu przy tym zauważyć, że ich opinia różni się w zależności od kraju pochodzenia uchodźców: chętniej gotowi są popierać przyjmowanie uchodźców z Ukrainy, czyli z kraju o podobnej kulturze do naszej, z którego ludzie posiadają podobny system aksjologiczny do naszego. Przyjmowanie uchodźców z Ukrainy popiera aż 58% badanych (odpowiedzi „zdecydowanie tak” i „raczej tak”).
Zdecydowanie niechętni są natomiast na przyjmowanie uchodźców pochodzących z Bliskiego Wschodu i Afryki, czyli regionów o diametralnie obcej kulturze, skąd pochodzacy ludzie wyznają odmienny system wartości, zapewne głównym czynnikiem decydującym jest obawa i niechęć przed islamem. Aż 67% badanych nie chce aby przyjmowano do Polski uchodźców z tych regionów (odpowiedź „zdecydowanie nie” i „raczej nie”).
 
 
** Zapewne drugie rozwiązanie byłoby bardziej prawdopodobne z uwagi na potrzebę korzystania z usług bezpieczeństwa wewnętrznego: policyjno-śledczych. Zaprzestanie płacenia abonamentu dla lokalnego PUT – o ile stanowiłby on monopol naturalny w okolicy – narażałoby takiego człowieka na wysokie ryzyko. W związku z tym czułby presję z jednej strony na przełknięcie przyjmowania uchodźców aby zachować swoja ochronę, a z drugiej mógłby przeprowadzić się na inne terytorium, które uchodźców nie przyjmuje.Oczywiście z tym też wiążą się koszty i wyrzeczenia. Niemniej mniejsze, niż w przypadku dużych, wielomilionowych państw narodowych dzisiaj.
Opublikowano Polityczne absurdy, Wydarzenia | Dodaj komentarz

Samobójstwo – czyli idee mają konsekwencje

Spośród wszystkich zjawisk społecznych, które obserwuję w dzisiejszym świecie – także w środowisku wolnościowym – najbardziej kuriozalnym i potencjalnie najbardziej przerażającym, jest masowa tendencja samobójcza.

Jest kwestią niecodzienną sytuacja, gdy społeczeństwo zaczyna dążyć wprost do swojego samounicestwienia, dobrowolnie pchając głowy pod gilotyny. Można to wytłumaczyć jedynie za pomocą jakiegoś nieprawdopodobnego, misternie utkanego spisku, albo – co bardziej prawdopodobne – zamętem intelektualnym.

Zamęt intelektualny panuje wokół islamu i prób udawania, że nie stanowi on żadnego zagrożenia dla zachodniego stylu życia i wolności. Próby te – przypominające udawanie, że zamknięcie się z wygłodzoną hieną w klatce jest całkiem bezpiecznym pomysłem – są radośnie witane przez korzystających z naszej głupoty radykałów i fanatyków.

Wielu ludzi powtarza z uporem maniaka, że to nie islam jest powodem przemocy i terroryzmu – wskazują w tym celu na terroryzm i przemoc nie związane z islamem. Jednak tymi innymi przypadkami nie mam zamiaru się dziś zajmować. Dziś zajmę sie bowiem ideą.

Idee maja konsekwencje – jak pisał Ludwig von Mises w „Teorii a historii”: „Thoughts and ideas are not phantoms. They are real things. Although intangible and immaterial, they are factors in bringing about changes in the realm of tangible and material things.”

Mówienie, że „to nie idee zabijają, lecz ludzie” jest objawem ślepoty i ignorancji – ludzie działają czymś powodowani i nie można zapominać, że ideologie, zwłaszcza religijne, które dysponują niesamowitym potencjałem rozbudzania skrajnych emocji, mają ogromny wpływ na ludzie zachowania. Ludzie nie działają przypadkowo i losowo. Działają z konkretnych przyczyn dla osiągnięcia konkretnych celów.

Nikt nie próbuje rozgrzeszać nazizmu, bolszewizmu czy rasizmu stwierdzeniem, że „to ludzie zakładają obozy śmierci wypowiadają wojny, a nie idee”, albo „to ludzie biją i malują swastyki, a nie idee” – niedorzeczność takich stwierdzeń od razu rzuca się w oczy każdemu, kto ujrzy te zdania. Dziwnie się składa, że to naziści i wyznawcy innych ideologii totalitarnych zakładali obozy śmierci, a nie wyznawcy pokojowych i łagodnych idei – na przykład libertarianie. Dziwnym trafem to bolszewicy mordowali masowo „kułaków” i „burżujów” a nie anarchiści. Dziwnym trafem to neo-nazistowscy skinheadzi biją murzynów na ulicach a nie ktoś inny. Idee maja konsekwencje.

Co więcej: nie wszyscy wyznawcy idei muszą być jej najgorliwszymi realizatorami i być gotowi wprowadzać ją w życie. Zwykle wystarczy, aby większość jej zwolenników po prostu… nie przeszkadzała największym jej fanatykom w odwaleniu „mokrej roboty”. Tak było w III Rzeszy: większość Niemców nie skrzywdziła ani jednego Żyda osobiście. Ale Nazistom wystarczyło ich łagodne przyzwolenie, milczenie albo milcząca aprobata – warto pamiętać, że po II wojnie światowej Alianci odkryli badając niemiecka opinie publiczną, że przeważająca część zwykłych Niemców… popierała zbrodnie dokonywane przez reżym Hitlera zarówno wobec Żydów jak i Polaków.

Tak, jak dzisiaj większość tzw. „umiarkowanych wyznawców islamu” siedzi cicho i daje milczące przyzwolenie na akty terroru dokonywane przez ich „aktywniejszych” braci w wierze. Niezliczone badania pokazują masowe poparcie społeczności islamskich – zarówno w dzikich regionach świata, jak i w Europie – dla ataków terrorystycznych, zabijania przypadkowych cywilów, wprowadzenia prawa szariatu, przemocy wobec kobiet itd.

Przypominam: wystarczy, aby „umiarkowana” większość nie stawiała aktywnego oporu, aby najbardziej fanatyczni wyznawcy danej idei byli w stanie realizować swoje koszmarne projekty. Przykład Państwa Islamskiego to pierwsza próba zbudowania prawdziwej machiny wojennej na usługach islamu – szczęśliwie intensywnie zwalczanej. Ale z pewnością nie będzie ostatni.

Słusznie niektórzy zauważają, że islam to religia niespójna, że muzułmanie mają do dyspozycji zarówno słowa proroka wzywające do przemocy i wojny z niewiernymi jak i rzekomo pokojowe przesłania. Wobec tego jednak należy radykalnie wymagać od wyznawców islamu dokonania reformacji ich religii i ostatecznego wykreślenia wszystkich nawołujących do nienawiści i przemocy treści Koranu. Opór przed uczynieniem tego zdradziłby natychmiast nieszczerość „umiarkowanego” muzułmanina.

Opór ten nie jest przypadkowy – za plecami „umiarkowanego” wyznawcy czyha w ukryciu fanatyk, który najpierw zemści się na „zdrajcy wiary” wbijając mu nóż w plecy a potem rzuci się na nas: innowierców. Problemem oczywiście jest też decentralizacja: od kogo wymagać tej „reformacji”? Od wszystkich dziesiątków tysięcy imamów rozproszonych po całym świecie? Od zwierzchnika Państwa Islamskiego (xD) czy może od królów saudyjskich, którzy niedawno ogłosili że ateizm to zbrodnia przeciwko ich władzy?

Przede wszystkim jednak należy skończyć z udawaniem, że ludzie na angielskich, francuskich czy szwedzkich ulicach z transparentami nawołującymi do mordowania Europejczyków i narzucania nam islamu nie stanowią zagrożenia i że islam to z definicji „religia pokoju”, dopóki wezwania Mahometa do mordowania, oszukiwania, niewolenia i gwałcenia „niewiernych” nadal są powtarzane przez wyznawców tej religii.

—-
#islam #religia #idea #ideologia #wiara #przemoc #terror #fivequestionsguys

Opublikowano Filozofia, Religia | 8 Komentarzy