Nietrwałość anarchii

Geo-map-europe-contour-mapPrzywołanie jakiegokolwiek historycznego przykładu upadku, podboju czy rozpadu państwa nigdy nie staje się ogólnym argumentem przeciwko trwałości państw jako takich. Dziwnym trafem jednak każdy przykład upadku ładu bezpaństwowego zostaje uznany za doskonały ogólny argument świadczący za nietrwałością ładu bezpaństwowego i niemożliwością anarchii.
Ta fundamentalna, intelektualna nieuczciwość ze strony przeciwników ładów bezpaństwowych jest szczególnie uderzająca, gdy uwzględni się drugi ich ulubiony argument: anarchia „musi” automatycznie przeistoczyć się na powrót w ład państwowy. Ma sie to stać z uwagi na ambicje ludzi pragnących władzy, wzrastającą ilość przemocy lub naturalną skłonność ludzi do tworzenia organizacji terytorialno-plemiennych.
Niewątpliwie mają oni rację, sugerując, że odrodzenie się jakiejś formy państwa jest możliwe, to nadal nie jest to argument świadczący o tym, że należy porzucić próby stworzenia ładu anarchicznego. Po pierwsze: żaden przykład historyczny nie stanowi dowodu ostatecznego i uniwersalnego, gdyż jest jedynie pewnym fenomenem historycznym świadczącym o tym, że w konkretnym okresie w przeszłości zadziałały takie a nie inne siły i czynniki, których skutkiem były takie, a nie inne wydarzenia. Nie można mieć absolutnej pewności, że w przyszłym, hipotetycznym społeczeństwie bezpaństwowym zadziałają takie same procesy a ich skutek będzie taki sam. Zjawiska społeczno-polityczne nie cechują się bowiem tym, czym zjawiska fizyczne, możliwe do powtórzenia po wielokroć w identycznym eksperymencie z identycznym skutkiem.
Po drugie, nawet, jeżeli po pewnym okresie anarchii odrodzenie sie państwa musi nieuchronnie nastąpić, nie oznacza to, że nie warto chociaż na ten krótki okres osiągnąć ładu bezpaństwowego. Stwierdzenie przeciwne byłoby równoznaczne z rezygnacją z ucieczki z dożywotniego więzienia, gdyż pewne jest, że po jakimś czasie i tak znowu zostaniemy złapani i znowu w nim umieszczeni.
Być może najsilniejszym, choć i tak niewystarczającym argumentem przeciwników anarchii jest ten mówiący, że po okresie bezpaństwowości odrodzi się państwo, które będzie o wiele bardziej drapieżne i tyrańskie, niż państwo minimalne przez nich proponowane. To jednak, czy tak się stanie nie jest wcale, wbrew temu co oni sugerują, naukowym pewnikiem możliwym do wykazania z matematyczną precyzją. To, jaki kształt przyjmie potencjalny nowy ład państwowy wyłaniający się z okresu anarchii zależy bowiem głównie od tego, jak ta anarchia będzie wyglądała, jakie idee będą przeważały w umysłach zamieszkujących ją ludzi, oraz jakie idee będą przyświecały tym, którzy będą nowy ład państwowy powoływali. Przeciwnicy anarchii pomijają możliwość, że w obliczu zagrożenia ze strony agresywnego złoczyńcy pragnącego powołać nową tyranie na miejsce dotychczasowej anarchii, ludzie mogą odpowiedzieć kontratakiem w postaci własnego rządu minimalnego, który odeprze zagrożenie ze strony niedoszłego despoty, ale będzie tym, co oni sami postulują: władzą łagodna dla nieagresywnych producentów i groźną dla agresywnych bandytów.
Co więcej, taki „łagodny” rząd minimum wyłaniający się ze stanu anarchii stanowi o wiele mniejsze zagrożenie, aniżeli rząd minimum postulowany przez ludzi odrzucających najmniejszą szanse powodzenia dla ładu bezpaństwowego. Powodem jest inna mentalność ludzi żyjących w stanie anarchii i godzących się na zaistnienie władzy tylko w obronie przed niedoszłym despotą, od ludzi urodzonych pod rządami państwa i z gruntu odrzucających stan anarchicznej wolności od zinstytucjonalizowanej przemocy. Jest zatem o wiele większa szansa, że wychowani do sprzeciwu wobec takiej przemocy ludzie będą skutecznie opierać się rozrostowi nowego rządu i zmianie jego charakteru na drapieżny i antyobywatelski, niż gdy tego samego oczekiwalibyśmy od ludzi uznających że stan anarchii w ogóle zaistnieć nie może i w gruncie rzeczy nie tyle akceptujących minimalny rząd, ale nawet go pożądających.
—-
#anarchia #minarchizm #państwo #rząd #przemoc #libertarianizm #fivequestionsguy #wolność
Reklamy