Błędy georgizmu

Zawsze zdumiewała mnie georgistowska (zwana też „geolibertariańską”) koncepcja własności, zgodnie z którą własność prywatna jest w porządku, za wyjątkiem własności ziemi i znajdujących sie w niej zasobów naturalnych. Ziemia miałaby należeć do „wspólnoty”. Konkretne osoby mogłyby dzierżawić od wspólnoty ziemię w zamian za stosowną opłatę na jej rzecz.

Stwierdzenie, że jednostka nie może być właścicielem ziemi, gdyż nie przyczyniła się do jej powstania – człowiek nie wyprodukował jej – jest tylko pozornie sensowne.

Człowiek jednak, wyłączając pojedyncze przypadki laboratoriów naukowych, nie stworzył też atomów z których składają się inne posiadane przez niego dobra. Niby dlaczego dokonanie rekombinacji w składzie cząsteczkowym materii w ruchomych przedmiotach podczas produkcji ruchomych przedmiotów różni się od przekształcania skrawka ziemi przez rolnika?

Jedyne, co z całą pewnością mogą twierdzić słusznie georgiści to że nieprzekształcona, nietknięta ludzką ręką ziemia, nie stanowi niczyjej własności. Tutaj właśnie pojawia się miejsce dla pierwotnego zawłaszczenia, w wyniku którego niczyja ziemia zmienia się w ziemię przekształcona ludzką pracą.

Nie ma żadnego powodu aby uważać, że przekształcenie jakiego dokonuje cieśla obrabiając kawałek drzewa aby wykonać z niego stołek różni się czymś od przekształcenia dzikiego fragmentu ziemi przez rolnika w celu stworzenia pola uprawnego, poza oczywiście aspektem technicznym ich pracy. Skoro więc cieśla może legalnie stać się właścicielem przemienionego drewna, gdy wykona z niego stołek, nie istnieje powód, dla którego rolnik nie miałby stać się właścicielem przemienionej ziemi po jej wykarczowaniu, zaoraniu i obsianiu.

Nasuwa się też pytanie, skoro jednostka nie jest uprawniona do bycia właścicielem ziemi, to na jakiej podstawie jest do tego uprawiona „społeczność/wspólnota”? W jaki sposób kolektyw może posiąść prawo nie przysługujące jednostkom z których sie składa? Skoro ludzie rodząc sie nie są właścicielami ani stwórcami zasobów naturalnych, to dlaczego wspólnota miałaby sie takim właścicielem stawać w chwili swego powstania?

Koncepcja georgistowska ma też wiele praktycznych wad. Jej konsekwentne stosowanie jest niemożliwe bez zgody na przypadkowe, kompletnie arbitralnie ustalone granice. Skoro wspólnota staje się legalnym właścicielem zasobów naturalnych, to czy wystarczy, że dziesięć osób posiadających sąsiednie parcele umówi się, że tworzą taka wspólnotę a następnie, ponieważ wzajemne opodatkowywanie się nie miałoby sensu, pozostaną po prostu realnymi właścicielami swoich działek i ich zasobów? A może wystarcza już trzy albo nawet dwie osoby? Jak duża musi być wspólnota? Jeśli musi być z jakiegoś powodu większa, to gdzie jest jej granica? Czy użytkownik pola naftowego w Teksasie powinien płacić za jego dzierżawę wspólnocie lokalnego miasteczka, wspólnocie Teksańczyków, wspólnocie Kontynentu Amerykańskiego, czy może także mieszkańcom Francji i Chińczykom po drugiej stronie globu? Dlaczego jedni byliby uprawnieni do danego zasobu, a inni nie?

Georgiści sugerują, że podatek od zasobów naturalnych sprzyjałby racjonalniejszej alokacji tych zasobów, bo przykładowo zniechęcałby do trzymania ziemi odłogiem. Pomijają jednak funkcje oszczędzania i inwestowania, które wymagają nieraz posiadania „nieaktywnych” zasobów, w tym ziemi. Przedsiębiorca może traktować ziemię jako inwestycję lub zabezpieczenie innego przedsięwzięcia. Nie ma też żadnego logicznego powodu, dla którego nie miano by opodatkować także niewykorzystywanych ruchomości. Skoro leżąca odłogiem ziemia to marnotrawstwo, to czy leżący bezużytecznie rower, młotek albo para spodni tez nie są marnotrawstwem? Czyż nie należałoby opodatkować zawartości garaży, warsztatów oraz szuflad i półek w garderobach? Już na pierwszy rzut oka widać oczywistą absurdalność takiej koncepcji. Nie istnieje jednak żadna granica pozwalająca oddzielić ziemię od skarpetek albo złoże węgla od telewizora w tym kontekście.
—-
‪#‎georgizm‬ ‪#‎geolibertarianizm‬ ‪#‎własność‬ ‪#‎zasoby‬ ‪#‎ziemia‬ ‪#‎renta‬‪#‎wspólnota‬ ‪#‎libertarianizm‬ ‪#‎ekonomia‬ ‪#‎fivequestionsguy‬ ‪#‎fqg‬

George

Henry George (1839 – 1897)

 

Reklamy