Absurdalne groźby KE wobec Polski

Komisja Europejska grozi Polsce, Węgrom i Czechom sankcjami w obliczu niewywiązania się ze „zobowiązania” do wzięcia udziału w europejskiej polityce przymusowej realokacji uchodźców.
 
Cała ta sprawa wiąże się z aż czterema kuriozalnymi postawami – zarówno, jeżeli chodzi o rząd polski (1), unijne instytucje (2), jak i obywateli polskich, tak sprzeciwiających się przyjmowaniu uchodźców (3), jak i tych popierających (4) działania KE przeciwko Polsce (w domyśle: zwolenników przyjmowania uchodźców). Istnieje też rynkowe rozwiązanie podobnych problemów (5), które omówię na samym końcu.
 
(1) Rząd polski odmawia przyjmowania wyznaczonych Polsce „kwot” uchodźców z południa Europy, kierując się zapewne przekonaniem (poniekąd słusznym, jak sądzę*), że polscy obywatele (a elektorat partii rzadzacej zapewne jeszcze bardziej) sprzeciwiają się w większości ich przyjmowaniu do naszego kraju (3).
 
Irracjonalność tych postaw wynika z przymusu: wszyscy wiedzą, że uchodźcy nie chcą trafić do Polski i przy pierwszej, nadarzającej sie okazji opuszczą ją i udzadzą się z powrotem na zachód, do Niemiec, Francji i innych, bogatszych krajów, gdzie już przebywają setki tysięcy ich rodaków. Zresztą nawet co do Ukarińców, którzy masowo szturmowali Polskę ostatnimi laty, uważą się, że wraz ze zniesieniem dla nich wiz do UE, ruszą na zachód. Zatem nie ma powodu, aby uchodźców nie wpuścić a następnie… pozwolić im swobodnie wyemigrować dokądkolwiek zechcą.
 
(2) Instytucje europejskie, oraz naciskające na nie rządy państw europejskich, które uchodźców przyjęły – Niemcó, Francji, Włoch etc. – prezentują tutaj zas wyjątkowo obrzydliwą postawę, choć mało kto to dostrzega. Choć oskarżają Polskę, Węgry i Czechy o „brak solidarności” i nieczułość na los uchodźców, same robią wszystko, aby… pozbyć się części z nich na rzecz krytykowanych krajów! W dodatku chcą realokować ich przymusowo na terytorium krajów, do któych uchodźcy ci nie chcą sie przemieścić – nie przypadkiem uchodźcy wolą zostać na ternie Włoch, Francji albo Niemiec.
 
Irracjonalność tej postawy również wynika z tego samego przymusu, co poprzedniej: zachodni Europejczycy powinni rozumieć, że ekonomiczne i socjologiczne czynniki sprawiają, że to ich kraje są atrakcyjnym miejscem imigracji/uchodźtwa, a nie Polska, Węgry czy Czechy. Zatem wysłanie do tych krajów przymusowo uchodźców doprowadzi jedynie do zamętu, wygenerowania zbędnych kosztów i poskutkuje jedynie utratą przez zachodnie kraje kontroli nad losem tych uchodźców, gdy zaczną swobodnie migrować do Niemiec i Francji.
 
(4) Najbardziej zadziwia mnie postawa tych Polaków, którzy popierają działania KE i pomysł nakładania sankcji na rząd polski za odmowe przyjmowania uchodźców.
 
Irracjonalność tej postawy wynika z logiki kosztów: otóż koszt owych sankcji nie zostanie poniesiony przez władze – czyli rząd Prawa i Sprawiedliwości, wrogość do którego zapewne motywuje wielu zwolennikó działań KE – ale przez zwykłych, polskich podatników, czyli również owych zwolenników tych sankcji. Co prawda właściwie uważąm, że właśnie zwolennicy przyjmowania uchodźców powinni wziąć mna siebie pełen koszt ich przyjęcia i tak samo zwolennicy sankcji powinni wziąć na siebie pełen koszt tychże, jednak oni sami uważają zapewne przeciwnie. W każdym razie, rząd PiS – zważywszy na opinię społęczną o przyjmowaniu uchodźców – na dalszej odmowie współpracy z resztą Europy w tej kwestii raczej zyska, niż straci: zyska kapitał polityczny w kraju (a PiS zainteresowany jest tylko sprawami wewnętrznymi, polityka zagraniczna odgrywa drugorzędną rolę dla tej partii), zaś koszty sanskcji poniosą podatnicy, któzy i tak ich nie dostrzegą, bo zostali przekupienie programem 500+. Mało tego, prawdopodobnie proces sporny, w efekcie którego może ewentualnie dojść do nałożenia realnych kar i ich egzekucji na polskim rządzie, potrwa zapewne wiele lat.
 
(5) W jaki sposób z problemem tego rodzaju mógłby radzić sobie rynek? Co rozumiem przez „rynek”? Sytuację, w której zamiast państw w podobny problem zaangażowałyby się prywatne przedsiębiorstwa oferujące, nazwijmy to, usługi terytorialnej ochrony i świadczące szereg innych, publicznych dóbr.
 
Firmy te – nazwijmy je Przedsiębiorstwami Usług Terytorialnych, w skrócie PUT – oferowałyby swoim klientom pakiet usług: ochrony bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, arbitrażu w przypadku sporów (sądownictwo), być może też abonamenty zdrowotne i ubezpieczeniowe (odpowiedniki NFZ i ZUS, albo raczej Certusa i Avivy).
 
Spośród tych usług prawdopodobnie tylko obronność i usługi policyjne mają charakter prawdziwych monopoli naturalnych – tj. na terenie A świadczone byłyby przez tylko jedną firmę, lokalnego monopolistę. Zrezygnowanie z jego usług w tym zakresie – jeśli możliwe – oznaczałoby zrezygnowanie z nich w ogóle. Pozostałe usługi nie są monopolami naturalnymi. Drogi mogłyby zresztą zapewniać inne firmy – będące lokalnymi monopolami naturalnymi, lub nie.
 
Co istotne: optymalny rozmiar firmy jest znacznie mniejszy, niż rozmiary obecnych państw, w związku z czym PUT obejmowałyby swoim zasięgiem zapewne znacząco mniejsze obszary, być może wielkości regionów, województw, prowincji, powiató, gmin czy nawet pojedynczych wsi. W obliczu poważniejszych zagrożeń, np.: agresji zewnętrznej, mogłyby podejmować tymczasową, lub stałą współpracę w celu koordynacji i zwiększenia łącznej siły.
 
Powracając do meritum: gdyby PUT znalazły się między sobą w sporze o alokację napływających na ich terytoria uchodźców, mogłyby dokonać szacunków kosztó i na tej podstawie wycenić najbardziej opłacalne działanie.
 
Dla PUT kosztem jest: 1. realokacja i zapewnienie początkowo środków do przeżycia na pewien czas dla uchodźców, 2. utrata klientów, którzy nie zgadzają się na przyjmowanie uchodźców.
Klienci z punktu 2. mogliby zrezygnować z płącenia abonamentu PUT, albo wyprowadzić się do jurysdykcji inego podmiotu**.
 
Wobec tego gdyby jedne PUT cierpiało z powodu przyjęcia zbyt wielu uchodźców i zmuszone byłoby wysokimi kosztami z tego wynikającymi do naciskania na inne PUT, aby „odciążył” je z tych uchodźców, wywiązując się z zawartej wcześniej umowy o podobnej współpracy, musiałoby przeprowadzić prosty rachunek zysków i strat. Podobnie druga strona.
 
Oba PUT szacowałyby koszt przyjęcia/zatrzymania u siebie większej liczby uchodźców w zależności od preferencji swoich klientów, obawiając się ich utraty. W odróżnieniu od państwowych polityków, PUT ponosiłyby koszty finansowe podjęcia złej decyzji, w postaci odpływu abonamentów i wzrostu kosztó utrzymania uchodźców.
 
W efekcie, to PUT, które miałoby więcej klientów chętnych przyjmować uchodźców, byłoby zdolne ponieść wyższe koszty i nadal pozostać rentowne, a zatem odczuwałoby mniejszy nacisk na ich pozbywanie się. PUT na którego terutorium mieszkaliby głównie przeciwnicy przyjmowania uchodźców, z obawy przed utratą klientów i w związku z tym zysków, byłoby gotowe ponieść wyższe koszty, np.: w postaci zapłacenia ewentualnej kary umownej, byleby nie przyjmować obcych na swoje terytorium.
 
Na koniec warto zauważyć, że w systemie rynkowym, gdzie nie funkcjonowałby rozbudowany system pomocy socjalnej, uchodźcy i imigranci odczuwaliby o wiele większą presję ekonomiczną na podjęcie pracy i wymaganą przez pracę integrację kulturowo-językową z mieszkańcami regionu do któego przybyli. Zatem koszty finansowe i społęczne związane z ich przyjmowaniem byłyby o wiele niższe, niż w obecnym systemie państwowym, pozwalającym imigrantom obcym kulturowo na wieloletnie, czasem nawet wielopokoleniową rezygnację z pracy na rzecz zapomóg socjalnych i w efekcie izolowanie się od reszty społeczeństwa.
—-

#polityka #uchodźcy #KE #Polska #fivequestionsguy
—-
* Nie mylę się (ani PiS): badania przeprowadzone przez CBOS na początku b.r. pokazują, że Polacy w większości niechętni są przyjmowaniu uchodźców do Polski.
Wartu przy tym zauważyć, że ich opinia różni się w zależności od kraju pochodzenia uchodźców: chętniej gotowi są popierać przyjmowanie uchodźców z Ukrainy, czyli z kraju o podobnej kulturze do naszej, z którego ludzie posiadają podobny system aksjologiczny do naszego. Przyjmowanie uchodźców z Ukrainy popiera aż 58% badanych (odpowiedzi „zdecydowanie tak” i „raczej tak”).
Zdecydowanie niechętni są natomiast na przyjmowanie uchodźców pochodzących z Bliskiego Wschodu i Afryki, czyli regionów o diametralnie obcej kulturze, skąd pochodzacy ludzie wyznają odmienny system wartości, zapewne głównym czynnikiem decydującym jest obawa i niechęć przed islamem. Aż 67% badanych nie chce aby przyjmowano do Polski uchodźców z tych regionów (odpowiedź „zdecydowanie nie” i „raczej nie”).
 
 
** Zapewne drugie rozwiązanie byłoby bardziej prawdopodobne z uwagi na potrzebę korzystania z usług bezpieczeństwa wewnętrznego: policyjno-śledczych. Zaprzestanie płacenia abonamentu dla lokalnego PUT – o ile stanowiłby on monopol naturalny w okolicy – narażałoby takiego człowieka na wysokie ryzyko. W związku z tym czułby presję z jednej strony na przełknięcie przyjmowania uchodźców aby zachować swoja ochronę, a z drugiej mógłby przeprowadzić się na inne terytorium, które uchodźców nie przyjmuje.Oczywiście z tym też wiążą się koszty i wyrzeczenia. Niemniej mniejsze, niż w przypadku dużych, wielomilionowych państw narodowych dzisiaj.
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Polityczne absurdy, Wydarzenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s